środa, 25 stycznia 2012

JUPKI ;)...a Co To Takiego?????????????????

 Mogą być do zabawy- animacyjne, do zbierania, czyli tzw. kolekcjonerskie, a tak naprawdę do wszystkiego, dla każdego...małego i dużego od 1 do 100 i więcej lat!
 Sprawdzają się w każdej sytuacji, o każdej porze dnia i roku jako najlepsi przyjaciele, powiernicy. Nigdy nie są znudzone tym co im mówimy, ani sytuacją w której się znajdują, nie narzekają, nie marudzą, nie złoszczą się, nie psioczą...IDEAŁY;)))

  
A kiedy się już rozsiądą na kanapie, lub w innym wygodnym miejscu, nic im do szczęścia nie potrzeba, tylko własnego człowieka, a temu ostatniemu...zawsze rażniej na tym świecie;), no bo przecież nie jest już sam...
Każdy Jupek to Wielka Indywidualność, a jakże...ma swój charakter i bogate wnętrze! A co nie widać?


Właściwie Jupki wcale nie marzą o ozdobach, sukienkach, strojach, dodatkach, itd...nawet nie wiedzą dokładnie kim są, chłopcami, czy dziewczynami...Jupki, to Jupki...Takie nagutkie i tak są piękne w ich mniemaniu...a bo co, to nie prawda?

piątek, 13 stycznia 2012

Zgrzebisiowa DZIEWCZYNA;)

"I trzeba być wielkim przyjacielem i mocnym przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
                                                                      — Anna Frankowska

Zgrzebiś ma DZIEWCZYNĘ! Prawdziwą, najprawdziwszą PRZYJACIÓŁKĘ od serduszka;)!
 Siedzą sobie teraz weseli i dumni obok siebie i cóż im więcej do szczęścia potrzeba, chyba tylko tego, żeby ich nigdy nie rozdzielono, żeby zanlazł się Ktoś, kto ich razem przygarnie do swojego domku...i nie zniszczy...i uszanuje na długie, długie lata...bo skoro dostali drugie życie, to niech trwa i trwa i trwa...
 Czy te oczka mogą kłamać?
 No i sobie jestem...słodka śliczna i fotogeniczna:D
  
  a jaką mam kokardkę;) ajajaj! ale mam ją, no bo jak bym nie miała, to bym nie miała, ale MAM! Mam, prawda? MAM!
  Mamy się i kochamy się;)))!!!
    

    

piątek, 6 stycznia 2012

Tajemnica Zgrzebisia;)

"...Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać.

Friends are angels who lift us to our feet when our wings have trouble remembering how to fly..." (ang.)
— Autor nieznany
 Całe ciałko misia mówi:" niech mnie ktoś przygarnie, przytuli!"...ale
 ...dlaczego ekoMIŚ ZGRZEBIŚ ma takie osobliwe łapki-niełapki, a nie zwyczajne misiowe?
 Otóż to właśnie jest tajemnica, którą zdradzam wszem i wobec;)
Pisałam ostatnio, że ten oto miś, jest: do kochania, przytulania, powierzania tajemnic...czyli prawdziwy Przyjaciel dla TEGO, Kto go przygarnie i pokocha...ale to nie wszystkie zalety zgrzebnego stworka, jest coś jeszcze. 
 Zgrzebiś ma łapki-skrzydełka i tak naprawdę jest Aniomisiem :D, napewno w snach lata sobie nad łąkami i miejscami, gdzie rósł sobie, jako juta...to dlatego ma taką rozmarzoną minkę. Przeżywa różne, niesamowite przygody i czuwa nad naszym snem:) Jego nóżki to takie troszkę płetewki, żeby mógł też pełnić swoją MISJĘ w wodach wszelkiego rodzaju i pomagać sobie w podniebnym szybowaniu, ha, ha! Ot...cała tajemnica...

środa, 4 stycznia 2012

Skąd się wziął ekoMiś Zgrzebiś:)

 Uwielbiam zapach lnu, juty...ich naturalnego włókna.W tym zapachu kryją się zaczarowane opowieści  szumiących traw i drzew, szemrających strumyków,  zabieganych w walce o przetrwanie, każdego dnia, małych i większych mieszkańców tamtych terenów...wystarczy głęboki wdech i zamknięte oczy, aby wyświetlił się film...
...Według mądrych źródeł JUTA to włókno produkowane z łodyg rośliny o tej samej nazwie oraz wytwarzana z niego tkanina o splocie płóciennym. Występuje w kolorze szarym lub naturalno złotym...Wykonuje się z niej przede wszystkim worki...
 Właśnie worki:)...wydawałoby się, że raz użyte, zabrudzone ziemniakami, lub innymi zbiorami z pola, tudzież ogrodu, nadają się już tylko (może) do ponownego, no z biedą, kilkakrotnego użytku w tym samym celu, czyli przechowywania i transportu płodów rolnych, a potem do śmieci.
 Nic bardziej mylnego, ponieważ to właśnie ten zużyty worek jutowy jest doskonałym materiałem na...ekoMISIA ZGRZEBISIA, który się narodził ostatnio w mojej pracowni.
 Zgrzebiś czekał cierpliwie na każdy element swojego ciałka, a nawet sam był ciekaw na początku, co z niego "wyrośnie"?
ale od początku:
Był sobie worek, całkiem zwyczajny worek po cebuli. Razem z innymi leżał w kącie składziku i był przeznaczony do wyrzucenia, bo spełnił już swoje zadanie kilkakrotnie, cały był potargany i gdzieniegdzie dziurawy. Worek zwiesił więc swoją przewiązaną powrozem "głowę"i pogodzony z losem czekał na wyrok.
 Szkoda mi było tych worków, jak zwykle odezwała się mania prześladowcza z dawnych lat, o której już pisałam:)...poprosiłam o te stare worki, zamieniłam na jakieś swoje rękotwory i zabrałam do pękającej w szwach graciarni. Tam zostały wyprane, ale po tym zabiegu wyglądały jeszcze żałośniej niż przedtem, skurczyły się, zbiły, skołtuniły, itp. no nic, tylko wyrzucić...ale nie, to nie w moim stylu!
 Postanowiłam spróbować coś jednak z nich stworzyć, a oto cała procedura i efekt końcowy: ZGRZEBIŚ, z którego jestem dumna, a ON jest: na szczęście, do kochania, przytulania, powierzania tajemnic...prawdziwy PRZYJACIEL!!!
Wycinanki, dopasowywanie, główkowanie, czyli proces twórczy;)
Wypełniacz też z odzysku, to pocięte ścinki polaru, pozostałe po Zwierzakach Przytulakach, które wcześniej towrzyłam.
 Ciekawość nie zna granic...zwłaszcza jeżeli chodzi o własną tożsamość:)
 
No i...stało się, są już rączki, brzuszek, nóżki, główka na swoim miejscu, ale...?Kim będę?
 
OOOOOOOO! Jaki ze mnie Przystojniak! Chyba...MIŚ!
MIŚ?????????????????????????
W całej okazałości ekoMIŚ ZGRZEBIŚ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tak oto ze zgrzebnego worka mamy zgrzebnego stworka,"głowa" do góry Worku!