środa, 4 stycznia 2012

Skąd się wziął ekoMiś Zgrzebiś:)

 Uwielbiam zapach lnu, juty...ich naturalnego włókna.W tym zapachu kryją się zaczarowane opowieści  szumiących traw i drzew, szemrających strumyków,  zabieganych w walce o przetrwanie, każdego dnia, małych i większych mieszkańców tamtych terenów...wystarczy głęboki wdech i zamknięte oczy, aby wyświetlił się film...
...Według mądrych źródeł JUTA to włókno produkowane z łodyg rośliny o tej samej nazwie oraz wytwarzana z niego tkanina o splocie płóciennym. Występuje w kolorze szarym lub naturalno złotym...Wykonuje się z niej przede wszystkim worki...
 Właśnie worki:)...wydawałoby się, że raz użyte, zabrudzone ziemniakami, lub innymi zbiorami z pola, tudzież ogrodu, nadają się już tylko (może) do ponownego, no z biedą, kilkakrotnego użytku w tym samym celu, czyli przechowywania i transportu płodów rolnych, a potem do śmieci.
 Nic bardziej mylnego, ponieważ to właśnie ten zużyty worek jutowy jest doskonałym materiałem na...ekoMISIA ZGRZEBISIA, który się narodził ostatnio w mojej pracowni.
 Zgrzebiś czekał cierpliwie na każdy element swojego ciałka, a nawet sam był ciekaw na początku, co z niego "wyrośnie"?
ale od początku:
Był sobie worek, całkiem zwyczajny worek po cebuli. Razem z innymi leżał w kącie składziku i był przeznaczony do wyrzucenia, bo spełnił już swoje zadanie kilkakrotnie, cały był potargany i gdzieniegdzie dziurawy. Worek zwiesił więc swoją przewiązaną powrozem "głowę"i pogodzony z losem czekał na wyrok.
 Szkoda mi było tych worków, jak zwykle odezwała się mania prześladowcza z dawnych lat, o której już pisałam:)...poprosiłam o te stare worki, zamieniłam na jakieś swoje rękotwory i zabrałam do pękającej w szwach graciarni. Tam zostały wyprane, ale po tym zabiegu wyglądały jeszcze żałośniej niż przedtem, skurczyły się, zbiły, skołtuniły, itp. no nic, tylko wyrzucić...ale nie, to nie w moim stylu!
 Postanowiłam spróbować coś jednak z nich stworzyć, a oto cała procedura i efekt końcowy: ZGRZEBIŚ, z którego jestem dumna, a ON jest: na szczęście, do kochania, przytulania, powierzania tajemnic...prawdziwy PRZYJACIEL!!!
Wycinanki, dopasowywanie, główkowanie, czyli proces twórczy;)
Wypełniacz też z odzysku, to pocięte ścinki polaru, pozostałe po Zwierzakach Przytulakach, które wcześniej towrzyłam.
 Ciekawość nie zna granic...zwłaszcza jeżeli chodzi o własną tożsamość:)
 
No i...stało się, są już rączki, brzuszek, nóżki, główka na swoim miejscu, ale...?Kim będę?
 
OOOOOOOO! Jaki ze mnie Przystojniak! Chyba...MIŚ!
MIŚ?????????????????????????
W całej okazałości ekoMIŚ ZGRZEBIŚ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tak oto ze zgrzebnego worka mamy zgrzebnego stworka,"głowa" do góry Worku!
 
 

2 komentarze:

  1. I kto by pomyślał (oprócz Pani ;) ), że z tego worka może powstać taki przystojniak, i wcale nie Shrek ani nie słonik ;)
    Pozdrawiam,
    Kasia Musz
    amarant

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję i również pozdrawiam!
    A co do worka, to i Shrek i słonik i cała plejada innych stworków śmiało może z niego powstać;)
    Muszę nad tym pomyśleć, ha, ha!
    Na razie Zgrzebiś założył rodzinkę
    i już niedługo ją przedstawi;DDD!

    OdpowiedzUsuń